Wszystkie zdjęcia na tej stronie są z naszego przedszkola: z sali przy ul. Granickiej 7 w Komorowie, z ogrodu za domem i z piątkowych wyjść do lasu. Nie ma tu ani jednego zdjęcia ilustracyjnego z banku zdjęć — każdy kadr pochodzi z tej jednej grupy, z tego jednego ogrodu i z tego samego lasu.
Ułożyliśmy je tak, jak układa się dzień i rok: sala i to, czym dzieci się w niej zajmują, kuchnia, rękodzieło, ogród przez cztery pory roku i na końcu leśne piątki.
W sali
Kącik zabaw. Meble są niskie, żeby dziecko samo po wszystko sięgało — i drewniane, bo drewno ma ciężar i temperaturę, których plastik nie udaje.Szatnia. Każde dziecko ma swój kołek — a ubieranie się samodzielnie to pierwsza czynność dnia, nie strata czasu przed nią.Zabawki otwarte: kawałek drewna bywa samochodem, domem albo łódką. Zabawka, która potrafi tylko jedno, po trzech dniach leży bezużyteczna.Kredki blokowe. Trzyma się je całą dłonią, nie w szczypcach — u trzylatka to jeszcze naturalny chwyt i nie ma po co go wymuszać.Stolik sezonowy zmienia się razem z porą roku. Dziecko nie musi znać nazw miesięcy, żeby zauważyć, że coś w sali wygląda inaczej niż wczoraj.Kwiaty w sali są z ogrodu albo z drogi do lasu, zbierane po drodze. Zwiędną — i to też jest część roku, którą widać.Krąg na podłodze. Grupa jest jedna i różnowiekowa: młodsi podglądają starszych, starsi uczą się, że ktoś na nich patrzy.Nawijanie wełny. Ta sama robota, która wygląda na zabawę, ćwiczy dłoń, cierpliwość i doprowadzanie rzeczy do końca.Układanie z guzików. Materiał nie ma instrukcji ani jednego poprawnego wyniku — kończy się wtedy, kiedy dziecko uzna, że skończyło.
W kuchni i przy stole
Przedszkolna kuchnia. Produkty stoją w słoikach na widoku, a nie w jednorazowych opakowaniach w szafce.Proste, sezonowe produkty: to, co akurat jest, a nie to, co da się kupić przez cały rok.Wyrabianie ciasta, wykrawanie, czekanie. Pieczenie jest tu czynnością do wykonania od początku do końca, a nie niespodzianką z piekarnika.Zasiany owies. Między sianiem a pierwszym źdźbłem mija kilka dni i przez te kilka dni nie da się zrobić nic poza czekaniem.
Rękodzieło i święta roku
Kwiaty z krepiny. Robione własnymi rękami, więc krzywe — i właśnie dlatego swoje.Włóczka, filc i wełna wracają przez cały rok. Ta sama czynność powtarzana w kolejnych tygodniach robi z niezdarnych rąk sprawne.Lampiony ze słoików i bibuły. W najciemniejszej części roku dzieci same robią sobie światło.Dwa koty z filcu, uszyte i wypchane w sali, przywiązane sznurkiem do belek w ogrodzie. Zabawka nie musi zostać w pudełku, żeby przetrwać dzień.Te same koty z bliska: widać szwy, wąsy z nici i zielone oczy. Po zabawie wracają do środka — filc wypchany wełną nie zostaje na dworze.Gałązki forsycji rozkwitłe w sali. Wiosnę widać wtedy w środku, nie tylko za oknem.
W ogrodzie
Kuchnia błotna. Woda, piach, ziemia i naczynia — reszta jest po stronie dziecka. Ubranie po takim dniu idzie do prania i to normalny koszt zabawy.Kopanie w ziemi. Nikt nie pilnuje efektu — grządka jest po to, żeby w niej grzebać.Przebiśniegi w ogrodzie. Pierwszy znak, że można znowu siać — i pretekst do tego, żeby przyjrzeć się czemuś przez dłuższą chwilę.Czosnek ozdobny. Ogród nie jest tłem dla zabawy — jest zestawem rzeczy, które przez pół roku po kolei kwitną.Ogród zimą. Wychodzimy do niego także przy mrozie — niska temperatura jest kwestią ubrania, nie odwoływania wyjścia.Sanki w ogrodzie. Zimą ta sama przestrzeń zmienia zasady: gdzie było błoto, jest górka, a wszystko trwa dwa razy dłużej.Tablica przy wejściu. Wypalona w desce, z krasnalem — pierwsza rzecz, którą widzi dziecko, i ostatnia, którą zapomina.
Leśne piątki
Piątkowe wyjście do lasu. Wózek wiezie to, czego dzieci nie poniosą same, więc nikt nie musi zawracać w połowie drogi.Skarpa. Wchodzi się na nią samemu albo się nie wchodzi — nikt nie podsadza i nikt nie zabrania.Las w kwietniu. Do lasu wychodzimy w każdy piątek, więc zmianę pór roku dzieci widzą, a nie o niej słuchają.Zbocze zimą. Leśny piątek to pół dnia, więc na jedno miejsce jest tyle czasu, ile dzieci potrzebują.Deszcz nie odwołuje wyjścia. Granicą jest wichura i oblodzenie, nie temperatura i nie mokro.W drodze. Najstarsze dziecko idzie obok najmłodszego — w grupie różnowiekowej dzieje się to samo z siebie.
Czego zdjęcia nie pokażą
Zdjęcie pokazuje przedmiot i przestrzeń. Nie pokaże, jak długo trwa dzień, w jakiej kolejności następują jego części ani co się dzieje, kiedy dziecko pierwszego dnia nie chce zostać. Nie pokaże też, jak brzmi sala, kiedy cała grupa robi coś jednocześnie — a to bywa dla rodzica ważniejsze niż wystrój.
Pół godziny w sali mówi więcej niż cała ta strona. Można przyjść, obejrzeć salę i ogród, zapytać o rzeczy, o których zdjęcia milczą, i zobaczyć, jak dziecko reaguje na to miejsce — bo to ono ma tu spędzić rok, nie my.
Żeby umówić spotkanie, wystarczy zadzwonić pod 601 323 613 albo napisać. Wszystkie dane są na stronie kontaktu, a warunki zapisu i opłaty w roku 2026/2027 — na stronie rekrutacji.
Statystyka i pomiar reklam
Chcielibyśmy używać narzędzi Google, żeby wiedzieć, ile osób czyta tę stronę
i czy reklamy przynoszą kontakt. Dopóki nie zdecydujesz, nic się nie
wczytuje. Zdania możesz zmienić w każdej chwili — na dole strony.
Szczegóły: polityka prywatności.